Zoomterror

Zoomterror

Kończę właśnie pracę nad czterema artykułami naukowymi dot. edukacji zdalnej. Ten wpis można traktować jako efekt uboczny tych prac. 🙂

Będzie o jednym aspekcie edukacji zdalnej – ocenianiu. To ta kwestia, która zmieniła się o 180 stopni od wiosny do jesieni 2020. Przypomnę, że wiosną mieliśmy do czynienia z „ocenami empatycznymi”, a nawet z propozycjami automatycznego promowania wszystkich uczniów do kolejnej klasy (pomysł RPD, szybko storpedowany przez MEN). A jesienią? Jesienią nauczyciele dokręcili śrubę. Dlaczego? Po pierwsze – zrozumieli, że sposób oceniania wiosną 2020 nie był sprawiedliwy, gdyż często oceniani byli nie uczniowie, ale rodzice (syndrom konkursu matematycznego „Kangur”). Po drugie – zrozumieli również, że od kwietnia do czerwca 2020 r. nie dysponowali narzędziami, które pozwoliłyby im ocenić realną wiedzę uczniów. Wiedzieli więc, że należy zastosować takie nowe metody, które dadzą im pewność, jaka realnie jest ta wiedza.

Powyższy problem spowodował powstanie zjawiska, które określam mianem „zoomterroru”. Jest to cały zespół metod stosowanych przez nauczycieli w celu skutecznego sprawdzania postępów uczniów w czasie edukacji zdalnej. Metody te można podzielić na trzy grupy:

Metody wykorzystywane przed sprawdzianem, np.:
– konieczność sprawdzenia pokoju ucznia kamerą, włącznie z zaglądaniem pod biurko i do szaf – prawdopodobnie w celu sprawdzenia, czy nie ukrywa się tam na przykład korepetytor (nie, to nie żart)
– zamknięcie drzwi przed sprawdzianem, aby nikt nie mógł wejść do pokoju dziecka
– zamknięcie drzwi i nakazywanie siadania tyłem do drzwi – aby było widać, czy ktoś nie wchodzi do pokoju w trakcie klasówki czy kartkówki
– wymaganie ustawiania lustra za uczniem – aby nauczyciel mógł na bieżąco sprawdzić, czy uczeń nie ściąga
– zakaz stosowania tła wirtualnego w aplikacji Zoom lub Teams – aby nauczyciel mógł obserwować, co się dzieje w tle, tzn. w pokoju dziecka
– konieczność pokazania do kamery rąk w celu sprawdzenia, czy uczeń nie ma ukrytych ściągawek
– nakazanie wyczyszczenia biurka – aby na nim znajdowały się wyłącznie komputer i ew. kartki (brudnopis).

Metody wykorzystywane w trakcie sprawdzianu, np.:
– nagłe polecenie pokazania całego pokoju kamerą – w celu sprawdzenia, czy nikt poza uczniem się w nim nie znajduje
– włączenie mikrofonu na pełną głośność – aby zebrał ew. szepty podpowiadających rodziców lub ukrytych korepetytorów
– niespodziewany wymóg zrzutu ekranu lub jego udostępnienia – aby sprawdzić, czy uczeń nie ma uruchomionych na swoim komputerze innych aplikacji, połączenie na czacie itp., dzięki którym ktoś mógłby mu pomóc w pisaniu sprawdzianu
– ułożenie sprawdzianu z pytaniami w ten sposób, że nie można do nich wrócić i poprawić (np. po skonsultowaniu się z kimś)
– dyktowanie podczas sprawdzianu po jednym zadaniu i wyznaczenie krótkiego czasu (2–3 minuty) na odpowiedź – tak, aby nie było czasu na żadne konsultacje, podpowiedzi i modyfikacje.

Metody wykorzystywane w trakcie odpowiedzi na ocenę, np.:
– konieczność patrzenia przez ucznia prosto w obiektyw – tak, aby nie mógł korzystać z żadnych podpowiedzi, notatek czy ściągawek
– zasłanianie oczu rękoma, chustką, szalikiem, nasuwaną na oczy czapką – w celu jak wyżej
– konieczność podpieranie się podczas całego czasu trwania odpowiedzi – aby uniemożliwić skorzystanie ze ściągawek.

Liczę, że stosowanie tych metod to margines (choć właściwie nie powinienem – z moich badań to nie wynika). Generalnie zastanawia mnie, skąd w ogóle przychodzi nauczycielom do głowy stosowanie metod ewidentnie naruszających prawo do prywatności? Czy nie mają świadomości, że dokładne omiatanie kamerką pomieszczenia, w którym dziecko się uczy (niekoniecznie własnego pokoju), to naruszanie jego godności??? 😮

Comments are closed.