tajniaczka

Tajniaczka?

Jedenastka, środek coraz krótszego dnia.
– Ojej – jęczy pani 44+, rozglądając się nerwowo. – Czy ma pan może bilet do odsprzedania? – pyta chłopaka w miodowej czapce.
– Tak, mam – odpowiada z uśmiechem chłopak i na potwierdzenie wyciąga plik kartoników.
– O, wspaniałe – pani się rozpromienia. – Proszę, mam tylko 5 zł, niech to będzie z dodatkiem za życzliwość.
– Ale… – nagle miodowy cofa rękę – czy pani nie jest przypadkiem z urzędu skarbowego?
– Słucham??? – trzy znaki zapytania nie oddadzą jej monstrualnego zdziwienia!
– A nie słyszała pani o tym mechaniku, który wymienił żarówkę w samochodzie błagającej go kobiety, po czym okazało się, że to wredna urzędniczka ze skarbówki? – wyjaśnia pytaniem sympatyczny chłopak.
– Nieeee! Absolutnie! – zarzeka się pani w biletowej potrzebie. – Ja naprawdę nie jestem z urzędu skarbowego!
– Żarcik taki, nie dajmy się zwariować – uśmiecha się słodko chłopak w miodowej czapce. – Proszę wziąć ten bilet. Ale za darmo – zastrzega – to przynajmniej nie wsadzą mnie za nielegalny handel biletami.
– Dziękuję, bardzo pan miły.
– Chociaż… – chłopak zawiesza głos. – Ha ha, no dobra, najwyżej pójdę do pierdla za niezgłoszenie darowizny.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments