pizza

Pizza

Autobus 171, niby wcześniej niż później, ale już robi się ciemno…
– Mamo, Paweł przychodzi do mnie dzisiaj i chciałabym coś ugotować – mówi dziewczyna szeptem.
– Mów głośniej – słychać z drugiej strony.
– Nie mogę, jestem na głośnomówiącym, bo wiesz…, w autobusie jestem – dziewczyna nieco się peszy, dostrzegając obok parę w jednakowych seledynowych szalikach. – Paweł przychodzi i chcę coś ugotować – powtarza jednak głośniej.
– No wiem, wiem, córciu, przez żołądek do serca mężczyzny – mama wykazuje pełne zrozumienie. – A co chcesz zrobić?
– Myślałam o pizzy.
– Dobrze, wszystkie składniki chyba masz?
– Mąka, woda, sól. Coś jeszcze?
– Drożdże.
– Ile wszystkiego?
– Ja biorę na oko, żeby była dobra konsystencja.
– To znaczy jaka?
– Normalnego ciasta – oczywistość przebija z głosu mamy. – Acha, dodaj jeszcze na koniec oliwy z oliwek.
– Po co?
– Żeby ciasto było chrupkie.
– OK, a co na górę?
– Oj, córciu, przecież co tylko lubicie!
– No tak, rzeczywiście. To dziękuję, mamo.
– I pamiętaj, że ma być ustawiona najwyższa temperatura.
– Jaka?
– Najwyższa, jaką uda ci się ustawić – mama imponuje cierpliwością. – No to powodzenia, tylko baw się z umiarem!
– Mamooooo! – na twarzy dziewczyny pojawia się delikatny rumieniec. – A jeszcze co tam miało być na koniec? – to pytanie trafia jednak w telepustkę, mama już się rozłączyła…
– Trzeba dodać oliwę z oliwek – podpowiada życzliwie kobieta z seledynowym szalikiem.
– O, dziękuję bardzo, tego zapomniałam – wola dziewczyna z wielką wdzięcznością i szczęśliwością w głosie.
– Może lepiej niech zamówi pizzę – szepce do ucha kobiecie z seledynowym szalikiem jej kompan – bo z tego gorącej randki raczej nie będzie – kończy, zarzucając swój (też seledynowy) szalik na lewe ramię.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments