5grudnia

O bezinteresowności (przed 5.12)

W ostatnich tygodniach usłyszałem od kilku osób, które wydawałoby się, że dobrze czują, czym jest wolontariat, coś dziwnego, nawet trochę niepokojącego. Coś, co słyszę co jakiś czas: że wolontariat, to nie tylko działanie ochotnicze i bez wynagrodzenia (to jest oczywiste!), lecz także… całkowicie bezinteresowne.

Bezinteresowny, to – idąc tropem podanym przez „Słownik języka polskiego” – działający ze szlachetnych pobudek, bez szukania dla siebie korzyści, zwłaszcza materialnych; dobroczynny, altruistyczny, filantropijny.

Wolontariat i działanie ze szlachetnych pobudek? Zwykle tak, choć chyba nie zawsze. Działanie bez szukania dla sobie korzyści? W zasadzie… nigdy. Tak, wiem, że ten pogląd może się wydać mocno kontrowersyjny, ale do czasu, gdy uświadomimy sobie, że generalnie w naszym życiu robimy różne rzeczy dlatego, że coś z tego mamy – właśnie jakieś osobiste korzyści. Czasem są to korzyści absolutnie niematerialne, „na wyższym poziomie”. Zostajemy więc wolontariuszami, bo po prostu chcemy zrobić coś dobrego, chcemy poczuć się lepszymi ludźmi, bo czegoś takiego „wyższego”, ważniejszego, znaczącego w życiu nam brakuje. Czasem zależy nam na tym, aby poczuć, że ktoś nas potrzebuje. Albo pragniemy być wśród ludzi, chcemy czuć się częścią większej wspólnoty. Ale może zależy nam na tym, aby być wolontariuszem w znanej organizacji, spotkać na korytarzach fundacji znanego z telewizji szefa, chcemy dołożyć się do czegoś dużego w znanym przedsięwzięciu? Czy to źle? A uczeń, który zostaje wolontariuszem w szkolnym klubie wolontariatu, ponieważ ma szansę dostać lepszą ocenę z zachowania albo dodatkowe 3 punkty podczas rekrutacji do liceum – czy on ma z wolontariatu korzyści? No tak, ma, bardzo wymierne, ale czy to źle?

Każdy z nas, który jest na stałe lub od czasu do czasu wolontariuszem, ma swoje powody – korzyści osobiste, subiektywne, być może dla innych zupełnie niezrozumiałe. Czasem chodzi o tę ocenę na świadectwie szkolnym, czasem o poczucie bycia pożytecznym, często o zwykłą satysfakcję.

Warto o tym pamiętać teraz – na kilka dni przed 5 grudnia, Międzynarodowym Dniem Wolontariusza. To ten moment, kiedy ci, którzy pracują z wolontariuszami, powinni pamiętać o ich docenieniu – wszystkich, a może zwłaszcza tych, którzy robią to naprawdę tylko dla satysfakcji. Bo satysfakcja ta bierze się przecież (oczywiście!) z dobrze wykonanej pracy, ale też z niby drobnych codziennych rzeczy, symboli: dobrego słowa koordynatora, podziękowania podczas spotkania wolontariuszy, uściśnięcia ręki samego szefa, otrzymanego dyplomu pamiątkowego itd.

Chociaż nie, źle napisałem – 5 grudnia powinniśmy szczególnie, w wyjątkowy, uroczysty sposób doceniać naszych wolontariuszy. Natomiast pamiętać o nich trzeba zdecydowanie na co dzień!

 

Tekst ukazał się na ngo.pl w dn. 3.12.2018.
0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments