klawo

Klawo było

TLK. Wagon bezprzedziałowy. Dwie panie w wieku prababciowym. Jedna – w szafirowym sweterku, z różowo–złotą apaszką oplatającą ściśle szyję. Druga – w miodowej bluzce z broszką w kształcie jamnika (z ukruszonym ogonkiem).

– Co za pociąg… – pomstuje pani miodowa.
– Coś nie tak? – pyta szafirowa.
– Jedziemy odwrotnie!
– Jadziu, dobrze jedziemy.
– Ale tyłem.
– Cóż, tak się akurat złożyło.
– No a to? Zobacz!
– Co tam, Jadziu?
– Nie ma tu stoliczka…
– Ale przecież nie masz ani kubka do postawienia, ani książki do położenia.
– Ale powinien być.
– No tak, mógłby być.
– Właśnie. Ech, kiedyś to było inaczej, teraz te pociągi schodzą na psy – podsumowuje pani z jamnikiem.
– Jadziu, przestań marudzić! Teraz jest czysto, masz swoje miejsce – przekonuje cierpliwie pani z apaszką.
– E tam, jeździło się w brudnej toalecie i było klawo.
– To czemu narzekasz?
– Bo było lepiej!
– W PKP? Co ty opowiadasz!
– Nie, tak ogólnie.
– Młodziej tylko było…

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments