kanar

Kanar

171, dołujący, choć rutynowy piątkowy korek na Emilii Plater.
– Bilety proszę – słychać donośny głos kontrolera.
– Proszę – młody chłopak podaje kartonik.
– Przykro mi, pana bilet jest nieważny – rzecze z fatalnie skrywaną satysfakcją kanar. – To bilet 20–minutowy, a pana czas już minął.
– Ale… – chłopak z lekka się zawiesza – ja chciałem dojechać do Placu Trzech Krzyży, a to najwyżej 10 minut.
– Każdy pasażer jest zobowiązany posiadać podczas przejazdu pojazdem ważny bilet – odpowiada kanar tonem służbowym.
– Ale jak to?… – chłopak błagalnym spojrzeniem omiata ludzi wokół, szukając wsparcia.
– No niech się pan nie wygłupia, nie widzi pan, jaki jest korek? – podąża z odsieczą starsza pani. – Jeden przystanek jedziemy już 25 minut!
– Takie są zasady wynikające z umowy przewozu, której zawarcie następuje wraz z wejściem pasażera do pojazdu – deklamuje sztywno kanar.
– Niech pan nie będzie bezduszny i złośliwy jak jakiś komornik czy urzędnik skarbowy – dociska starsza pani.
– …albo jak moja kochana teściowa, he, he, he! – włącza się rubasznie pan 50+.
– Rozumiem, dobrze rozumiem – kanar odpuszcza, a w jego przygaszonych nagle oczach widać głębokie zrozumienie sensu zastosowanych środków stylistycznych…

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments