bliznieta

Jak jest z głosami rodziców bliźniąt?

To zagadnienie jest bardzo na czasie, ponieważ dotyczy wyboru rad klasowych na pierwszym zebraniu w danym roku i liczby głosów, które mają rodzice w tych wyborach…

Kiedy pierwszy raz zadano mi podobne pytanie, wydawało mi się, że to żart albo przypadek tak rzadki, że niewart uwagi. Tymczasem zacząłem dostawać kolejne zapytania, z coraz to nowymi wariantami, coraz bardziej szczegółowe, np.: co w przypadku, gdy do przedszkola uczęszczają bliźniaki i jeszcze jedno dziecko? czy rodzice mogą w dowolnych konfiguracjach kandydować do rady rodziców? czy do rady oddziałowej może wejść mama i tata bliźniąt? I tak dalej.

Wiedziałem, że nie ma żartów i muszę odnieść się do tego problemu, gdy ostatnio otrzymałem e-mail z prośbą o poradę… od rodziców trojaczków.

Oczywiście należy wyjść o przepisu zawartego w art. 83 ustawy Prawo oświatowe:

Art. 83
(…) 3. W wyborach, o których mowa w ust. 2, jednego ucznia reprezentuje jeden rodzic. (…)

Zatem jeśli mamy w jednej klasie bliźnięta, to każde z nich ma prawo być reprezentowane przez jednego rodzica. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, aby jedno dziecko było reprezentowane przez mamę, drugie zaś przez tatę.

To jest proste. Weźmy bardziej skomplikowany przypadek, też z życia. Mamy w pierwszej klasie bliźniaki – Piotrusia i Pawełka, w drugiej zaś Anię, ich starszą siostrę. Jeśli:
– Piotrusia na zebraniu reprezentuje mama
– Pawełka na tym samym zebraniu reprezentuje tata
– a w innej klasie Anię reprezentuje tata
to mamy sytuację (z punktu widzenia wyboru rady rodziców) taką, jakby to były dzieci niespokrewnione.

Zatem:
– Do rady oddziałowej w klasie bliźniaków może wejść i mama Piotrusia, i tata Pawełka – a że są małżeństwem, zaś Piotruś i Pawełek są rodzeństwem – to inna sprawa.
– Do rady (ogólnoszkolnej) może wejść mama Piotrusia i Pawełka (z klasy bliźniaków) i tata Ani (z klasy Ani) – znów nie ma znaczenia, że są małżeństwem.
– Do rady (ogólnoszkolnej) może wejść tata Piotrusia i Pawełka (z klasy bliźniaków) i tata Ani (z klasy Ani) – teoretycznie jest to możliwe, że zostanie wybrany dwukrotnie, choć byłoby to z pewnością absurdalne.

Powyższe rozważania są czysto teoretycznie. Najważniejsza jest tutaj refleksja, czy takie połączenia mają sens. Oczywiście rozumiem, że w omawianym przypadku chodzi o małe dzieci i że w niższych klasach szkolnych rodzice są bardzo zaangażowani, bo chcą im stworzyć jak najlepsze warunki do rozwoju i nauki. Jednak z punktu widzenia szkoły priorytetem powinno być nie angażowanie małżeństw, ale jak największej liczby rodziców.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments