bilet

Bilet

TLK. Podchodzi konduktor.
– Dzień dobry, poproszę bilety – mówi uprzejmie.
– Proszę – podsuwam swój telefon z wyświetlonym kodem.
– Dziękuję, jeszcze dokument ze zdjęciem.
– Moment – wstaję i sięgam do plecaka. – Ale mam prośbę: w czasie, gdy będę go szukał, proszę mi powiedzieć, dlaczego taki bilet musi być imienny? Przecież jest na konkretne miejsce w konkretnym pociągu, o, na to – wskazuję – więc nie da się oszukać, wykorzystując go wielokrotnie, prawda?
– Niby nie da – mówi niepewnie konduktor. – Ale… – jego twarz się rozpromienia – jak tu mam pana dowód, to mogę go porównać z biletem, prawda?
– Prawda, może pan, ale po co?
– No po prostu sprawdzam. I widzę teraz, że to bilet Grzegorza Całek. Więc jest wszystko OK, tak?
– Dziękuję, jest OK. No może poza tym, że się deklinuję – dorzucam psotnie, przypominając sobie znaną anegdotkę Michała Rusinka.
– Strasznie, strasznie przepraszam, nie chciałem pana zdenerwować!

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments