bezstronnosc

Bezstronność

Dworzec Centralny. TLK. Wchodzę do przedziału. W nim starsza pani kolistym ruchami wygładzająca zmarszczki wokół ust i mężczyzna 65+ o aparycji amanta z sanatorium w Nałęczowie: falista siwizna na głowie, świeża opalenizna, wielobarwna apaszka. Opowiada kobiecie o filmie Sekielskich – chcąc nie chcąc słucham.

– A pan oglądał Sekielskiego? – zagaduje mnie mężczyzna gdzieś koło Mińska Mazowieckiego.
– Tak – potwierdzam ultrakrótko, bojąc się wciągnięcia w dyskusję, na którą raczej nie mam ochoty.
– No i jak, mają rację? Ten Sekielski to nie jest bezstronny, a powinien kręcić tak na chłodno, bo to dokument, prawda?
– Myślę, że nakręcił to z dystansem, na chłodno – odpowiadam, przyczyniając się do powstania filigranowych zmiętoszeń na czole amanta. – Ale na pewno nie był bezstronny.
– Czyli jednak mieli rację, jak mu tak napisali z Episkopatu – kwituje z triumfem.
– Tak, ale uważam, że zarzucenie panu Sekielskiemu braku bezstronności to dla niego najcudowniejszy komplement…
– Jak to? – tym razem miedzy brwiami mężczyzny pojawiają się głębokie bruzdy.
– Bo tu nie ma miejsca na bezstronność, na zastanawianie się, po której stanąć stronie. Przyzwoity człowiek nie ma wyboru.
– Nie rozumiem…
– Czego pan nie rozumie? – włącza się nagle milcząca dotąd (a teraz wyraźnie pobudzona) kobieta. – Są dzieci i ci, którzy ich krzywdzili, czego tu można nie rozumieć?
– Właśnie tak! Nie może być wątpliwości, po której stanąć stronie, bezwarunkowo po stronie dzieci – dokładam łopatologicznie i nieco, nomen omen, kaznodziejsko. Ale chyba się nie zrozumieliśmy. Milczymy aż do Łukowa. Może tak lepiej.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments