bmw

Beemwica

Warszawskie skrzyżowanie Górczewskiej i Młynarskiej. Tramwaj 24 pełen ludzi.
– Weź go, bierz go pan w dupę – tęczowe krzyki wytrącają pasażerów z popołudniowego letargu.
– Och, co się dzieje? – trwoży się starsza pani oderwana od lektury „Księgi zachwytów” Springera.
– Jakiś głupek zatrzymał się na torach i nie możemy ruszyć – wyjaśnia kojącym basem chłopak metr dziewięćdziesiąt.
– No, no! No walnij go pan w dupę! – rozgrzany głos wciąż zachęca motorniczego do działania.
– Tak, to będzie jego wina, gdzie ta idiota tu wjeżdża – wtóruje mu mężczyzna w zgniłozielonej kurtce.
– Panie, już wszystko jasne – stwierdza właściciel rozgrzanego głosu, wyglądając przez okno – psychol myśli, że mu wszystko wolno, bo ma beemwicę!
– Proszę pana, ale tak nie można – włącza się nagle rudowłosa pani 50+. – Mój syn też ma BMW i jeździ bardzo ostrożnie.
– A słyszała pani, jak przy placu Zamkowym facet w BMW wjechał ostatnio w przystanek i zabił ludzi? – tłumaczy pan (już mniej) rozgrzany.
– Ale… – próbuje dorzucić coś rudowłosa.
– Tak, racja! Bo BMW to stan umysłu i nie ma co gadać! – zamyka dyskusję pan w kurtce.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o